To, co głupiego w "nie stać mnie na sushi", przeradza się w zupełną miazgę w innych fragmentach wywiadu. "Myślisz, że ludzie z Latającego Cyrku Monty Pythona wierzyli w to, co robili?". Ależ milordzie! I dalej: "Ricky Gervais nie wciela się w pedofila, bo propaguje zboczenia albo chce wywołać dyskusję. Robi to i kupuje to jego publika. Balansuje na scenie na krawędzi, a potem idzie do kasy. To jest show-biznes". Prawdziwie dojebał. Wnioski z tego są takie: wyczyny Figurskiego z Wojewódzkim nie były żadną ą ę prowokacją, na którą ciemnota dała się nabrać, tylko grą obliczoną na zarobek. (Który później można wydać na sushi). To po pierwsze. A po drugie: po aferze z Ukrainkami publika powiedziała "nara" i nie należy nad tym specjalnie rozpaczać, bo takie są prawa show-biznesu. Widać przestali kupować balansowanie na krawędzi w wykonaniu Figurskiego.
Zamiast niego na antenie Eski Rock można usłyszeć Bartosza Węglarczyka. Skądinąd też specjalistę od Ukrainek. (Jeśli ktoś nie pamięta, to tutaj ma link.)
