Cieszę się ze "Słoików"

Neon. Niby często mała rzecz, a cieszy. Głosowanie w internecie. Niby nic takiego, a wzbudza emocje. Wyłoniony w takim głosowaniu nowy "Neon dla Warszawy" to "Warszawskie słoiki". I bardzo dobrze. Gdyż, powiedzmy sobie szczerze: cały naród zamieszkuje swoją stolicę.

Świetny, ironiczny projekt autorstwa Magdaleny Czaplewskiej i Karola Murlaka wygrał w konkursie (konkursie?) zorganizowanym przez Muzeum Neonów i RWE Polska. I od razu rozpętały się dyskusje! Według jednych projekt obraża przyjezdnych:





Według innych - moją ulubioną kategorię ludzi, "Prawdziwych warszawiaków":



Jednym słowem, wszyscy są już obrażeni. Znakomicie.



No cóż. Ludzie nie kumają ironii. Smutno i bardzo przykro. Ale. Ciekaw jestem wobec tego, jakie będą dalsze losy neonu, który gdzieś kiedyś pewnie zawiśnie. (I raczej nie na drzewie, bo tam przecież, jak wiadomo, będą wisieć komuniści).

Podpalić się go za bardzo nie da, zatem losu Tęczy nie podzieli (ale też nie znam się na fizyce, to na sto procent nie wiem). Stłuc? Już prędzej. A może bardziej dramatycznie - rozstrzelać? Tyle możliwości! O rany! I jeden, ale za to - jaki! - cel! Cwaniak z Czerniakowa i radomiak z Radomia staną ramię w ramię już nie tylko w korku, już nie tylko w korpo, już nie tylko w kolejce w kerfurze. Lecz zjednoczą swoje siły, żeby rozbić ten cholerny słoik, który dzieli. Koniec z podziałami! Nastanie wreszcie jedna owczarnia i jeden pasterz. (Pasterz - po przyszłorocznych wyborach).

A przecież właśnie o to chodzi, do cholery.

Trwa ładowanie komentarzy...